Zjazd Twórców Gier 2010 - Coverage

Warning! Some information on this page is older than 5 years now. I keep it for reference, but it probably doesn't reflect my current knowledge and beliefs.

# Zjazd Twórców Gier 2010 - Coverage

Tue
20
Jul 2010

The rest of this entry is in Polish. It describes my impression from Zjazd Twórców Gier 2010 - a game developers conference that took place on July 15-19, 2010 in Gdańsk, Poland. Zobacz też: wątek na temat zjazdu na forum.gamedev.pl, moja galeria zdjęć z ZTG 2010.

Zaczynając od podsumowania, zjazd oceniam pozytywnie. Był dla mnie przeżyciem bardzo miłym i inspirującym, po którym miałbym wielką ochotę zająć się pisaniem niezależnej gry albo dema scenowego. Szkoda, że po takich imprezach tym bardziej przykry jest powrót do szarej codzienności...

Środek lata jako czas na zorganizowanie konferencji w mieści nad morzem to wg mnie pomysł nadzwyczaj dobry - mimo doskwierających upałów. My pojechaliśmy już w czwartek w południe, a wracaliśmy dopiero w poniedziałek, więc spędziliśmy w Gdańsku maksymalnie dużo czasu. Zastanawialiśmy się, czy w wolnej chwili wybrać się do centrum Gdańska, czy na plażę. Ostatecznie wybraliśmy plażę. Co robiliśmy wieczorami? Przy takiej liczbie uczestników siłą rzeczy niemożliwe było pomieścić się gdzieś i bawić razem, więc podzieliliśmy się na grupki i każda udała się w inne miejsce, czy to w okolicę w poszukiwanie lokalu z jedzeniem albo sklepu z alkoholami, czy też gdzieś w pokoju w akademiku, pod akademikiem czy w pobliskim klubie.

Na temat samego zjazdu dowiedziałem się, że Fanotherpg, Gnysek i inni organizatorzy - wywodzący się ze środowiska middleware - postanowili - nie bez kłopotów - zorganizować wydarzenie właśnie takie - łączące różne środowiska zainteresowane tworzeniem gier w Polsce. Widać było i sami nieraz to podkreślali, że w trosce mają rozwój polskiego gamedevu - w sensie wszelkich twórców gier. Sama impreza ZTG odbyła się po raz trzeci, ale teraz już wiem, dlaczego dopiero w tym roku dowiedziałem się o jej istnieniu: po raz pierwszy odbyła się właśnie w tej formule. Za duży plus uważam, że organizatorom udało się nagłośnić temat konferencji i zachęcić do przyjazdu tak wielu uczestników z tak różnorodnych środowisk.

Od pewnego czasu zastanawiałem się, czy w Polsce istnieją ludzie, środowiska, portale czy wydarzenia w klimatach "indie games" - tworzenia gier niezależnych. Warsztat nie do końca jest czymś takim. Tym bardziej cieszy mnie, że ZTG okazało się być w dużej mierze zorientowane w swojej wymowie właśnie w tym kierunku. Na prelekcjach niejednokrotnie mowa była o tym, że warto tworzyć gry które będą zarabiały pieniądze, zamiast pozostawać amatorem, ale z drugiej strony pojawiała się niechęć do pracy w przemyśle gier przy tytułach AAA i współpracy z wielkimi korporacjami-wydawcami.

Moim zdaniem największy plus zjazdu to integracja różnych środowisk. To równocześnie największa różnica względem konferencji IGK w Siedlcach, której uczestnikami są głównie programiści z Warsztatu. Tutaj ze względu na tą różnorodność siłą rzeczy nie wszystkie prelekcje były dla każdego interesujące, ale za bardzo wartościowe uważam, że ludzie z różnych społeczności mogli się wzajemnie poznać w kuluarach, jak również przedstawić pewne informacje w ramach wykładów.

Spośród tych, których najlepiej zapamiętałem, byli choćby użytkownicy middleware, którzy z resztą ten zlot zorganizowali. Właśnie tam dowiedziałem się, że to jest przebogate środowisko, które samo w sobie jest podzielone na frakcje skupione wokół ulubionego programu - czy to jest Game Maker, RPG Maker czy Multimedia Fusion. Dowiedziałem się też, że sławne "clicki" to nazwa tylko jednej z tych frakcji, a całe ich środowisko poprawniej jest nazywać użytkownikami "middleware".

W pamięć zapadli mi też przedstawiciele sceny pixel art. Ciekawe było poznać zasady, jakimi rządzi się to środowisko. To jak widzę też jest całe community, które ma swoją stronę WWW i swoje zwyczaje. Na zjeździe nie zabrakło także demosceny. Po zeszłorocznym Riverwash mogliśmy się znów spotkać. Byli tam i razem się bawili miłośnicy różnych retro-platform, jak Amiga czy Atari. Naprzeciwko nas w akademiku zakwaterowali się jacyś nieznani nam osobnicy, którzy już na pierwszy rzut oka wyróżniali się tym, że były pośród nich dziewczyny. Wieczorami grali w sesje RPG. Wreszcie, licznie reprezentowani byliśmy także i my, czyli Warsztat. Dzięki Zielonemu, MrKaktusowi i kilku innym osobom ci spośród nas zainteresowani czystą technologią i programowaniem także znaleźli pasujące do naszych zainteresowań wykłady.

Wydarzenie miało też swoje minusy, za które już zdążyło się wirtualnie oberwać organizatorom. Chyba największym z nich była agenda, a dokładnie nie trzymanie się jej. Rozumiem obsuwę rzędu pół godziny, kiedy ktoś przedłużył swój odczyt, ale im dalej w czasie ZTG, tym mniej wspólnego miała zaplanowana wcześniej agenda (swoją drogą, szkoda że tuż przed samym wydarzeniem) z rzeczywistością. Do tego stopnia, że już drugiego dnia organizatorzy wydrukowali i wywiesili nową agendę z zupełnie poprzestawianymi wykładami. Rozumiem jednak, że tu zawinili przede wszystkim prelegenci (w tym głównie przedstawiciele firm), którzy choć obiecali, to w ostatniej chwili się wycofali i nie przyjechali.

Na minus zaliczam też panel dyskusyjny "Teraz polska". Był wg mnie zdecydowanie nieudany, co z resztą było widać, kiedy wiele osób w jego trakcie nie wytrzymało i sobie poszło. Taka dyskusja na kontrowersyjne tematy, w trakcie której każdy odważny wykrzykuje oklepane hasła do znalezienia na pierwszym lepszym forum w Internecie, moim zdaniem do niczego nie prowadzi. Pokazywanie filmików z YouTube to też kiepski pomysł. Choćby były nie wiem jak śmieszne, to takie oglądanie każdy sobie uprawia w domu przed swoim komputerem, a robienie tego na konferencji niezbyt wypada. Te trailery z "Indie Game: The Movie" również pozostawiły niesmak u wielu osób, o ile mi wiadomo. Zamiast takiego panelu lepiej może byłoby zorganizować na przykład:

Minusem był też brak Internetu w akademiku, w którym nas zakwaterowano. Mnie nie był niezbędny, ale na pewno nieraz by się przydał podczas naszych rozmów i zabaw z włączonymi laptopami. Jeden z nas pilnie musiał coś załatwić i w tym celu wybraliśmy się szukać kawiarni z bezprzewodowym dostępem do Sieci.

Przez cały czas zjazdu odbywały się dwie równoległe sesje. Przed zjazdem podchodziłem do tego pomysłu sceptycznie. Mówiłem że lepiej byłoby zaakceptować mniej prelekcji wybierając tylko te lepsze. Teraz jednak myślę, że taka forma się sprawdziła. Tematyka zjazdu była tak różnorodna, że dzięki temu mogliśmy w każdej chwili wybrać to, co nas bardziej interesuje. Ja na przykład stawiałem na wykłady bardziej techniczne. Pośród tych, na których byłem, warto wspomnieć:

Comments | #events Share

Comments

STAT NO AD
[Stat] [STAT NO AD] [Download] [Dropbox] [pub] [Mirror] [Privacy policy]
Copyright © 2004-2019